To była kolejna impreza z dostojnymi osobistościami.
My jak zwykle podziwialiśmy orszak zmierzający na stadion COS-u.
To wszystko działo się w tym urokliwym zakątku puszczy.
Moi goście powrócili do domu, tym wspaniałym pociągiem, który gwizdał
i dymił z komina, jadąc wśród leśnej i żelaznej drogi.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz