Rano byłem w lesie zobaczyć grzyby - jeszcze nie jest czas na nie.
Południe zarezerwowane dla gości,którzy przybyli radośnie
na urodziny seniora.Obiadek rodzinny jak zawsze, a na deser
dwa torciki (ciemny i jasny - palce lizać).
Po obiedzie obowiązkowa przejażdżka rowerem po lesie.
Wieczorem, ożywiony dziadziuś niestety nie może zasnąć
po jubileuszowej uroczystości.
Ten albumik rodzinny to prezent wnuczki.
A to prawnuczek Matti.






































